Pozycjonowanie strony nie wystarcza? A może marketing szeptany?

Ostatnio pisałem o tym, dlaczego warto sprawdzać pozycje strony w Google. Często spotykam jednak osoby, dla których sam ruch z wyszukiwarki nie jest wystarczający, aby dotrzeć do klienta. Dzieje się tak, ponieważ nie zawsze frazy, które przyjęliśmy za cel kampanii SEO, są w stanie przynosić nam konwersję na przyzwoitym poziomie. Mówiąc w skrócie, strona zajmuje pozycje, ale nie przekłada się to na rezultaty w postaci pozyskiwania nowych klientów i w konsekwencji wzrost naszych dochodów.  Można w tej sytuacji spróbować czegoś innego… Ostatnio dość popularny stał się „marketing szeptany”.

Czym jest marketing szeptany?

Takim określeniem nazywa się działania, które w sposób bezpośredni mają przyczynić się do zakładanego celu marketingowego: pozyskanie nowych klientów, podniesienie sprzedaży, rozpoznawalność marki lub produktu. Słowem-kluczem jest tutaj oczywiście wyraz „szeptany”. Oznacza on, że kampania przygotowana w taki sposób, nie może zdradzać celów reklamowych. Przepływ informacji w takim rodzaju reklamy odbywa się dyskretnie, często w gronie znajomych, spontanicznie. Idealnym więc miejscem do przeprowadzania tego rodzaju działań są zatem media społecznościowe jak Facebook, Youtube czy fora internetowe.

Dlaczego marketing szeptany działa?

W tradycyjnej reklamie przekaz płynie od reklamodawcy do odbiorcy, co często może powodować efekt zniechęcenia. Najlepszym przykładem są tutaj reklamy flash zajmujące połowę odwiedzanej przez nas strony www, albo dziesiąty już z kolei telefon od telemarketera, zapraszającego nas na ten sam pokaz kulinarny. Niestety tego rodzaju reklama odchodzi powoli do lamusa i staje się mało skuteczna.

W marketingu szeptanym to potencjalny odbiorca lub klient wykonuje pierwszy krok, który wpływa na jego decyzję o skorzystaniu z oferty. Założeniem takiej reklamy jest „szeptanie” czyli nienarzucanie się z reklamą.  Odbiorca jest zupełnie nieświadomy, że jest ogniwem docelowym reklamy, ponieważ działa pod wpływem chwili, emocji lub nawet euforii. Na przykład przeczytał gdzieś pochlebne informacje na temat produktu, który polecają także osoby z grona znajomych lub doznaje uczucia „olśnienia” – „oni to mają… więc ja też chcę!”. Nieświadome budowanie wizerunku to najsilniejsze oręże marketingu szeptanego. Jeśli taka kampania jest przemyślana, to może przynieść niesamowite efekty dosłownie z dnia na dzień. Co więcej – nie potrzebujemy wcale jakichś wielkich inwestycji, by odnieść sukces.

Marketing szeptany na przykładzie artykułu z onet.pl

Co mogą mieć wspólnego artykuły pojawiające się w serwisie onet.pl z kampanią marketingu szeptanego? Bardzo dużo! Bowiem planując tego rodzaju kampanię musimy zacząć od znalezienia miejsca online, w którym odbywa się duży ruch, najlepiej odpowiadający naszym potrzebom. Powinniśmy wziąć pod uwagę takie czynniki jak: wiek użytkowników, ich miejsce zamieszkania, wykształcenie, zainteresowania czy zasobność portfela. Jednakże najważniejszy będzie tutaj związek tematyczny z naszą ofertą. Jeśli na przykład chcemy reklamować zespół weselny, musimy znaleźć fora zajmujące się tematyką weselną i ślubną.

Jeśli chodzi o artykuły na onet.pl, to generują one olbrzymi ruch. Wg statystyk onet.pl ma 7 mln odwiedzin dziennie. To co najistotniejsze, to komentarze pod artykułami, które dotyczą dosłownie każdej dziedziny naszego życia. Oczywiście są jeszcze ludzie, którzy uważają, że marketing szeptany, to krótki opis oferty zakończony linkiem do strony docelowej. Takie coś działało dawno temu. Dziś moderatorzy są bardzo uczuleni na tego typu działania – w najgorszym wypadku nasz post/komentarz zostanie odrzucony. Często można jednak dostać tzw. ban czasowy lub nawet dożywotni. Poza tym komentarz, wyglądający jak reklama, jest omijany przez samych użytkowników.

Artykuł o Oazie Huacachina w onet.pl

Niby artykuł jak każdy inny. Tekst o pięknej oazie na peruwiańskiej pustyni Atacama. Wydawałoby się na pierwszy rzut oka, że na marketing szeptany raczej nie będzie się nadawał. Czy to jednak prawda?

Pierwsza rzecz, jaka przykuwa naszą uwagę, na stronie głównej onet.pl to piękne zdjęcie i przyciągający tytuł.

Huacachina - onet.pl - strona główna

Wiele osób skusi się i kliknie, aby przejść dalej i przeczytać, o co chodzi.

Huacachina - artykuł

Na następnej stronie dowiadujemy się, że to piękne miejsce, wyglądające jak kawałek raju, jest zagrożone z powodu obniżającego się poziomu wód. Artykuł bardzo ciekawy, ale odczuwamy pewien niedosyt… Czytamy więc komentarze pod artykułem. Natrafiamy na komentarz Tadka:

Huacachina2

Tadek pisze jak typowy internauta – z błędami, trochę nieskładnie, ale jego wpis przykuwa naszą uwagę, bo nawiązuje do legendy związanej z tym miejscem. W historię wpleciony jest nawet wątek kryminalny :) Rozwijamy komentarz, aby przeczytać dalej:

Huacachina3

… i dowiadujemy się, że więcej przeczytamy na stronie vacation.pl. Przechodzimy na stronę z linku.

Huacachina4

Faktycznie na stronie docelowej znajduje się pełny tekst legendy i więcej ciekawych zdjęć Huacachiny…, ale od razu widać, na czym zarabia serwis. Nie da się nie zauważyć, czekających na nas reklam (np. Ad sense) i innych ofert. To strona do zarabiania! Reklamy wplecione są także w tekst:

Huacachina5

Przy okazji możemy zobaczyć piękne zdjęcia i opisy propozycji wycieczek w inne egzotyczne miejsca:

Huacachina6

Na zakończenie opisu możemy dowiedzieć się, jaka to „półka cenowa” i poznać „więcej szczegółów”. Po kliknięciu w link zostaniemy oczywiście przekierowani na stronę biura podróży, mającego w ofercie taką samą lub podobną wycieczkę.

Huacachina7

I tak ze zwykłego czytelnika Onetu, za sprawą Tadka (być może specjalisty od marketingu szeptanego) możemy stać się bardzo szybko zadowolonym urlopowiczem.

Tak właśnie działa marketing szeptany – nieświadomie, szybko i skutecznie.

 

Be Sociable, Share!

    2 thoughts on “Pozycjonowanie strony nie wystarcza? A może marketing szeptany?

    1. Jeżeli ktoś płaci za pisanie pozytywnych opinii, to się nazywa marketing szemrany, nie szeptany. U mnie taki przyczajony Tadek wylatuje na zbity pysk a domena, którą promuje do cenzury.

    2. Rzeczywiście, marketing szeptany jest mocnym narzędziem na podnoszenie sprzedaży.
      Bardzo często wykorzystywany przez Blogerki promujące różne produkty, najczęściej kosmetyki i ubrania.
      Pokazują na filmach jaki efekt daje użycie danego kosmetyku lub ubranie danej koszuli, ile to kosztowało i gdzie możemy to kupić, same przecież z tego korzystają i są zachwycone i ludzi to przekonuje. A czytelników i czytelniczek tego typu blogów jest na prawdę mnóstwo, a ich liczba cały czas rośnie.

      Sprzedały Ci produkt bez zachęcania Cię do kupna, pokazały Ci same korzyści z ich korzystania (język korzyści).
      Warto się zainspirować tego typu sprzedażą.

    Add Comment Register



    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>