Czy tobą też manipuluje Google?

Znam ludzi, którzy do tego stopnia uwierzyli w algorytm Google, że klikają tylko w pierwszy wynik, który pod danym hasłem podaje im wyszukiwarka. Często rezygnują też z przewijania SERPów, bo chcą dotrzeć do pożądanej treści w jak najkrótszym czasie. To nic nowego. Manipulacja w sieci ma się dobrze od samych początków internetu. Problem w tym, że teraz staje się nadzwyczaj niebezpieczna.

Kiedyś Google nie miało tak zaawansowanych algorytmów jak dziś. Stąd każdy, kto szukał czegoś w internecie, podchodził z dużym dystansem do wyników wyszukiwania, w których gołym okiem było widać treści spreparowane, podejrzane czy wręcz niepoważne. Mówiąc prościej – każdy i tak musiał sprawdzić wyszukane informacje w realu, bo nie miał do nich zaufania totalnego. Dziś algorytm zagłębia się w takie niuanse, że potrafi rozpoznać spam, fake, duplicate content, niebezpieczną treść etc., a na pierwszych miejscach wciska nam dodatkowo drogie, skrupulatnie weryfikowane reklamy, dopasowane do naszych preferencji. Google stosuje zaawansowane technologie, warte miliony dolarów, i błyskawicznie reaguje na niebezpieczne sytuacje w sieci – stąd bierze się nasze bezgraniczne zaufanie dla giganta z Mountain View.

Niebezpieczne algorytmy…

Internet ma dziś wpływ nie tylko na nasze decyzje, dokonywane w życiu codziennym, ale także na wielki biznes i politykę. Nie bez powodu matematyczka Cathy O’Neill napisała książkę pt. „Weapons of math destruction“ o zagrożeniach dla demokracji ze strony rozbudowanych algorytmów, stosowanych także przez Google czy Facebook, w kontekście ostatnich wyborów w Ameryce.

W matematyce wszystko jest jasne…

To jedno ze sformułowań, które w zbyt dużym uproszczeniu zostało przeniesione do programowania ze świata nauki i praktyki szkolnej. Nie oszukamy działań matematycznych, ale algorytm zadziała zawsze tak, jak każe mu jego twórca. Oznacza to, że nie zawsze będzie obiektywny względem jego użytkownika.

SKĄD SIĘ WZIĘŁO ZAUFANIE DLA TZW. BIG DATA?

Najbardziej skomplikowane algorytmy pojawiały się w systemach bankowych, gdzie miały dokonywać analiz, pomagać prowadzić statystyki, symulacje, wyliczać ratingi i zapisywać wartości w bazach danych. Matematyka jako nauka obiektywna miała zapewniać gwarancję bezpieczeństwa i tworzyć prawdę obiektywną dla przeciętnego klienta banku. To właśnie tam Cathy O’Neill dostrzegła niepokojące objawy świadczące o tym, że jest zupełnie inaczej. Modele finansowe zaprogramowane dla potrzeb marketingowych okazywały się często sfabrykowane, a co gorsza implementowano je w innych dziedzinach życia.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI

Autorka podaje wiele przykładów na niedoskonałość działania algorytmów. W USA działa na przykład system oceny jakości pracy nauczyciela, który analizując wyniki uczniów i zestawiając je z odpowiednimi danymi przyznaje pedagogom punkty w skali 0-100. Skrajne przypadki pokazywały, że ten sam nauczyciel, który w jednym roku osiągnął 96 punktów w ocenie, za rok uzyskał ich zaledwie 6.

Nieco naiwnymi wydają mi się jednak pretensje matematyczki do niedoskonałości powszechnie działających skryptów. Zarzuca ona na przykład Facebookowi czy Tweeterowi niezdolność radzenia sobie ze zjawiskiem „fake news”, a więc spreparowanych informacji z ostatniej chwili, z drugiej zaś strony stwierdza, że nawet przeciętny człowiek nie jest w stanie ich rozróżnić. Czyżby były to marzenia o hipersilnej sztucznej inteligencji?

Ciekawą wydaje się jednak opinia odnośnie społecznej szkodliwości Facebooka. Faktycznie, nasz profil żywi się codzienną papką tego, co chcemy zobaczyć, a przez polubienie i udostępnienie, zaraża kolejnych znajomych i krewnych wirusem jednostronnego myślenia. Hmm – zapewne mieliście nie raz to uczucie wątpliwości po kliknięciu przycisku „Lubię to”… Tak to właśnie działa. Poza tym Facebook to potężne oręże marketingu stargetowanego – a więc nastawionego na docieranie z przekazem do bardzo wąskich grup społecznych, zróżnicowanych pod względem wieku, wykształcenia, narodowości, zawodu, miejsca zamieszkania czy zainteresowań. To ponoć ten marketing zaważył na mobilizacji odpowiednich grup wyborców podczas ostatnich wyborów w USA.

Czy warto przeczytać tę książkę?

Na pewno można ją polecić ze względu na odważnie postawione tezy odnośnie potencjalnych zagrożeń związanych z algorytmami używanymi na co dzień. Jednak czy jest sens walczyć z gigantami? W zasadzie, jeśli chodzi o Google, robię to od lat :) i szczerze wątpię, żeby przestało istnieć pozycjonowanie stron lub marketing stargetowany. Jako filolog nie wierzę w wymyślenie algorytmu tłumacza doskonałego, który byłby w stanie bezbłędnie przetłumaczyć każdy tekst na dowolny język obcy. Tak samo nie wierzę, że Google stanie się tak „mądre”, aby w czasie rzeczywistym odróżniać link pozycjonujący od naturalnego.

Be Sociable, Share!
    Add Comment Register



    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>